piątek, 6 kwietnia 2012
river
Potem rzeka - odcinek zrobiony z pepsi coli - park - bogu dzięki za park.
Ale ja nie patrzę na te rzeczy
Wypatruje gdzie mój kochanek.
Dobrze że mi powiedzieli czym jest księżyc kiedy byłam dzieckiem.
Ta cicha rzeka kołyszę się
i faluje kiedy tylko coś przez nią przemyka
wiatr, deszcz, wielkie statki.
Kocham rzekę - zawsze
niewzruszoną.
Teraz panuje spokój
Cisza jest samotna
oprócz grzmiących pomruków rzeczy nieznanych
odległego dudnienia wyraźnie obecnych bębnów
i oprócz przenikliwych wrzasków
oraz szeptu rzeczy
ostrych dźwięków nagle ściszonych
od jęku większego niż smutek - przerażenie
większe niż strach.
Krzyk rzeczy, niewyraźny i zbyt wczesny, aby go rozpoznać.
Łkanie samego życia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

siemka , dobry blog ;)
OdpowiedzUsuń